Home
Wprowadzenie
Moja historia
Plan inwestycji
Zasady inwestycji
Money Management
Etapy rozwoju
Psychologia tradingu
Inspiracje
Ilustracje
Linkownia
Księga gości
Słownik
Systemy sygnałowe
Polecani brokerzy
Sitemap
Kontakt
Regulacje prawne

 PSYCHOLOGIA  TRADINGU...

 

 W rozdziale dotyczącym planu inwestycji wspomniałem pokrótce o tym, jak ważną rolę w procesie inwestowania pełni nasz stan psychofizyczny. Teraz przyjrzymy się szerzej  tematowi. Istnieje mnóstwo mądrych opracowań tej kwestii, które bazują na największych zdobyczach psychologii i znajdują praktyczne zastosowanie w tradingu. Dotyczą one m.in. zarządzaniem emocjami, osiąganiem celów, umiejętności koncentracji czy rozwoju mentalności zwycięzcy. W tym dziale zajmiemy się wyżej wymienionymi elementami w praktyce, mam nadzieję, iż sugestie tu zawarte zachęcą Was do poszukiwania dalszych informacji. Część z nich pochodzi z moich własnych przemyśleń, inne są zaczerpnięte z różnych źródeł pisanych. Nie ukrywam, że dużą inspiracją była dla mnie pozycja pt. ''Psychologia skutecznego tradingu'' Steve'a Warda. Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy, niezależnie od posiadanego doświadczenia. A więc do rzeczy...

1. PRZYGOTOWANIE DO TRADINGU

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad etapem przygotowania do sesji? Jeśli tak, czy możesz wymienić jakieś szczególne techniki, które stosujesz, by inwestowanie rozpocząć w dobrym, zrelaksowanym nastroju? Podobno dobre nastawienie to połowa sukcesu. Stan umysłu, a więc sposób, w jaki myślisz o sobie i całym otaczającym świecie ma wpływ na to, co robisz i co cię spotyka. Dotyczy to również rynków finansowych. Na początek parę sugestii, jak nie powinno wyglądać przygotowanie do tradingu:

A: musimy być wypoczęci. Zarwana noc, gorączka, choroba lub, (o zgrozo!) inwestowanie na kacu to najgorsze scenariusze z możliwych. Ponieważ gra na opcjach binarnych wymaga totalnej koncentracji, lepiej w takim stanie psychofizycznym dać sobie spokój. Jak to mówią: rynek nie Gołota :)

B: nie inwestujemy pod wpływem stresu. Może to być np. chęć odreagowania po nerwowej sytuacji zawodowej lub rodzinnej. Giełda jest do tego najgorszym z możliwych adresów. Decyzje podejmowane pod wpływem często nawet nie uświadomionej złości to prosta droga do zaliczenia serii strat a może  nawet i wyzerowania konta. Rynek jako taki jest pozbawiony emocji i nie interesuje go, jaki jest nasz stan psychiczny, to my zabarwiamy go na swój (negatywny lub pozytywny) sposób. On i tak zrobi co zechce, więc nie próbujmy nadawać mu cech, których nie ma lub traktować jako ringu. Lepiej więc zamiast siadać do giełdy, wyjść na spacer lub do siłowni.

C: nie zaczynajmy czując jakiś wewnętrzny przymus, wrażenie, że coś nas ominie, gdy nie zasiądziemy do komputera. Jak ktoś kiedyś napisał, traktujmy trading jak pasję, przyjemność i radość z obcowania z rynkiem a nie jako przykry obowiązek. (chyba, że robimy to zawodowo i nie mamy wyboru). W innym wypadku trzeba sobie zadać pytanie, czy przypadkiem nie wpadliśmy w pułapkę uzależnienia. Ale to już całkiem inna kwestia, być może na osobny wątek...

 Aby wprowadzić się w pozytywny stan umysłu nie są potrzebne jakieś bardzo skomplikowane techniki, czy lata medytacji, wystarczy, gdy na parę minut przed rozpoczęciem inwestowania skorzystamy z prostych ćwiczeń oddechowych oraz afirmacji. Zaletą ich jest to, że działają natychmiast, zgodnie z zasadą, iż ciało wpływa na umysł i odwrotnie.

1) Skup uwagę na swoim nosie i poczuj przepływające przez niego powietrze. 2) Powoli licz do pięciu — w tym czasie weź długi, powolny, głęboki wdech przez nos. 3) Wstrzymaj oddech - licz w tym czasie do pięciu. 4) Po pięciu sekundach powoli wypuść powietrze przez nos, licząc przy tym do pięciu. 5) Powtórz to ćwiczenie dziesięć razy. Po pewnym czasie zauważysz, że już po kilku chwilach staniesz się bardziej rozluźniony. Z czasem będziesz mógł to ćwiczenie stosować nie tylko przed rozpoczęciem inwestowania, ale i w jego trakcie, co pozwoli  zachować należyty dystans do Twoich transakcji, w szczególności, gdy sprawy nie idą w pożądanym kierunku.

Inną dobrze działającą metodą są afirmacje. Wielokrotnie potwierdzono, iż mają one zdolność modelowania naszych zachowań. Warunek: są stosowane regularnie i najlepiej w stanie relaksacji, gdy nasz mózg znajduje się w stanie alfa i jest najbardziej podatny na sugestie. Dobrze jest wykonywać te ćwiczenie np. krótko przed zaśnięciem lub zaraz po przebudzeniu. A oto przykłady takich afirmacji:

''Oddech pomaga mi się całkowicie zreleksować''.

''Używam relaksacji, by poczuć się skoncentrowanym i skupionym''

''Jestem gotowy na pozytywny, świadomy trading''

Podobne afirmacje możemy tworzyć sami. Ważne, by nie zawierały one zaprzeczeń typu: Nie będę popełniał tych samych błędów, nie jestem zdenerwowany, itd. itd. W afirmacjach słowo ''nie'' jest totalnie zakazane! Po prostu nasz umysł funkcjonuje w taki pokrętny sposób i na poziomie podświadomości zaprogramuje przyszłe działanie dokładnie w odwrotnym kierunku... Przykład: nie myśl teraz o różowych słoniach na plaży! Prawda, że działa? A więc uważajmy na formułowanie afirmacji, poza tym można je tworzyć całkiem dowolnie na własny użytek. Bardziej zainteresowanych odsyłam do netu na poszukiwania pozycji o tematyce programowania neurolingwistycznego.

2. MOTYWACJA

Kolejną kwestią, zanim rozpoczniemy w ogóle obserwację rynku, jest motywacja. Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie, po co chcesz inwestować? Jakie są Twoje cele? Czy zdajesz sobie sprawę z czynników ryzyka, a także z ewentualnych korzyści? Trading jest dla wielu bardzo atrakcyjną formą zarabiania pieniędzy. Nigdzie indziej nasze decyzje nie są tak szybko weryfikowane, jak tu. Bierzemy więc pełną odpowiedzialność za to, co robimy. Z drugiej strony zyskujemy totalną wolność pracowania kiedy chcemy i jak długo chcemy i to też jest dla wielu dość pociągająca perspektywa. Ale nie łudźmy się... przetrwają tylko najlepsi, czyli najwytrwalsi i najbardziej zdyscyplinowani. Statystycznie to jakieś 5-10% wszystkich zaczynających swą przygodę z inwestowaniem. Jak może wyglądać więc taka motywacja na potrzeby naszego, domowego grania na giełdzie? Podam przykład czegoś, co sam stosuję od kilku miesięcy. Wygląda to tak: Przede wszystkim określam swój cel długofalowy, w tym przypadku będzie to niezależność finansowa. W krótszej perspektywie zakładam wzrost depozytu startowego o 40% w skali miesiąca. Zaznaczam, iż jest to dość indywidualna sprawa, ale lepiej stawiać sobie poprzeczkę niżej, niż stresować się niepotrzebnie, gdy celu nie osiągniemy. To przekłada się na cel tygodniowy w wysokości 10% depozytu. Przeliczając to na odpowiednie kwoty, wygląda to tak: Depozyt np. 1000 zł, cel miesięczny to 400 zł, co daje nam w skali tygodnia 100 zł. Dzielone przez 5 dni tradingowych daje nam dzienny limit w wysokości 20 zł dziennie. Realne? Jak najbardziej. Przecież 20 zł dziennie to nie jest wygórowana suma. Poza tym daje nam duży komfort. Zakładając, iż gramy bardzo rozważnie, tzn. np. 2% depozytu na pojedynczy zakład (w tym wypadku będzie to 20 zł) u brokera, który oferuje nam stopę zwrotu np. 75%, wystarczą  dwa wejścia, mamy limit dnia wykonany i to nawet z nawiązką. Oczywiście nie zawsze będzie tak różowo i raz na jakiś czas zanotujemy straty. Wówczas będzie potrzebna odpowiednia, mądra kombinacja efektywnej strategii oraz Money Management, by wyjść na swoje. Napiszę o takich sposobach w dziale MM. Czasem jednak będziemy gotowi w pół godziny, nieraz zabiera to trochę dłużej, ale postępując w ten sposób nie jesteśmy w rynku dłużej niż konieczne, po prostu bierzemy swoje i wychodzimy. I tak powinno się postępować. Im dłużej pozostajemy w rynku, tym gorzej... Oczywiście pozostaje niejednokrotnie niedosyt, że nagle tak szybko udało się zarobić, niektórzy poczują może nawet jakieś wyrzuty sumienia z tego powodu... ale tak między nami, całkiem szczerze: jaka instytucja finansowa może nam obiecać zysk w skali miesiąca na poziomie 40%??? I to za wkład pracy, często mniejszy niż godzina dziennie? Wracając teraz do motywacji wymienię jeszcze dwa obszary, o których powinniśmy pamiętać, i o których wspomniałem już powyżej.

Czynniki ryzyka:

a) głupota (nierozważne poruszanie się po rynkach finansowych może doprowadzić do utraty całego kapitału, na co liczy zresztą nasz broker:))

b) praca w ciągłym stresie

c) chciwość, czyli presja na ciągłe zarabianie

Korzyści:

a) lepsze jakościowo życie

b) więcej czasu na własne zainteresowania

c) satysfakcja z wykonywanej pracy

d) sukces

 

Podsumowując: motywacja  jest motorem naszego rozwoju, to taki drogowskaz, które nie pozwala nam zapomnieć, po co znajdujemy się w tym środowisku inwestorów, to również niezbędny element, bez którego nie osiągniemy postępów. Na koniec cytat na temat motywacji zaczerpnięty ze wspomnianej już przeze mnie pozycji nt. psychologii tradingu Steve'a Warda.

''Gdybyś był traderem i przyszedł do pracy, a ktoś zablokowałby drzwi do biura przybitymi deskami, co byś zrobił? Ja bym się przez nie przebił. Jeśli wybrałbyś powrót do domu albo przyjście później, od razu daj sobie spokój z tradingiem''. (Matt Bloom, trader kontaktów terminowych).

 

3. KONTROLA EMOCJI

Jak wiadomo istnieją dwa rodzaje emocji: negatywne, które są z natury silniejsze, gdyż wywodzą się z naszej zamierzchłej przeszłości i służyły nam do przetrwania (strach, gniew, agresja) oraz pozytywne, które powstają, gdy zaspokajamy nasze potrzeby (radość, szczęście, zadowolenie). Wielu guru światowego tradingu opanowało sposoby zarządzania emocjami, co powoduje, że osiągają oni ponadprzeciętne wyniki. ''Kiedy wchodzę na rynek i dokonuję stratnej transakcji moja twarz wygląda dokładnie tak samo, jak w trakcie realizacji ponadprzeciętnego zysku''(to cytat jednego z traderów z Wall Street). Czy jest to w ogóle możliwe? Tak, wielu z nich przyznaje, iż był to żmudny proces, jednak wszyscy potwierdzają, iż osiągnięciu sukcesu zawdzięczają jednej rzeczy: DYSCYPLINIE! Czytałem to w różnych pozycjach poświęconych tradingowi naprawdę wielokrotnie i do znudzenia, jednak droga do poskromienia emocji tkwi właśnie w tym słowie. Jak to wygląda w praktyce? I tu wracamy do kwestii planu inwestycji, o którym była już mowa wcześniej. Zajmiemy się nim za moment bardziej szczegółowo, wracając uwagę na praktyczne detale, które przecież tak często decydują o sukcesie. Zanim to nastąpi, rozwinę jeszcze wątek nt.  funkcjonowania emocji w praktyce. Wyobraźmy sobie takie dwie sytuacje...                                                                                                  Trader X jest typem dynamicznego inwestora,  sposób inwestowania w jego przypadku odpowiada zespołowi cech osobowości, które reprezentuje. Szybko mówi i działa, jest ekstrawertykiem i z pasją podchodzi do tradingu. Kiedy potrafi się skupić, osiąga ponadprzeciętne wyniki, i wtedy paradoksalnie następuje u niego utrata kontroli. Zamiast przerwać grę w momencie, gdy rynek sprzyja i zakończyć sesję z uczuciem zadowolenia, mając dobrą passę, kontynuuje grę w euforycznym nastroju, mając uczucie, iż wszystko mu się uda. Niestety, rynek zawraca i strategia naszego X przestaje działać, a zysk wypracowany w okresie kilku godzin kurczy się. Nasz trader kończy sesję na minusie z głębokim uczuciem porażki i frustracji. Zadziałał tu tzw. ''syndrom boga'', czyli przekonanie o własnej nieomylności, które rynek zweryfikował bardzo szybko. Chwilowe uczucie samozadowolenia (emocja pozytywna) okazała się bardzo zwodnicza i doprowadziła naszego bohatera do smutnego finału.

 Trader Y z kolei to malkontent o małym poczuciu własnej wartości. Wchodzi na rynek zdenerwowany, gdyż właśnie w tym dniu o mało nie doszło do wypadku samochodowego z jego udziałem, do tego jeszcze nie najlepiej się czuje. Na początku bardzo ostrożnie obserwuje rynek, i kiedy już otwiera jakąś pozycję, często jest spóźniony. To rodzi powoli narastającą frustrację. Notuje kilka strat z rzędu, poddenerwowanie pogłębia się, pojawia się myśl o odegraniu serii porażek jednym, dużym wejściem, powiedzmy za 50% wartości depozytu. Niestety, w ostatniej chwili opcja zamyka się na minusie. Y ciężko dyszy, wściekłość wręcz trzęsie jego całym ciałem, nienawidzi siebie za totalną głupotę. Po chwili zrezygnowany odchodzi od komputera, przeklinając cały świat. W obu tych przypadkach nasi bohaterowie mogą mieć pretensje wyłącznie do siebie, żaden z nich nie opanował mechanizmów obronnych, które znacznie ułatwiają inwestowanie. O przygotowaniu do sesji już wspomniałem. Teraz czas na kontrolę emocji poprzez dyscyplinę. Pomocny tu będzie zbiór określonych procedur, które wprowadzą pewne nawyki u inwestora, jeśli sam jeszcze ich sobie nie wypracował. Najlepiej, jeśli na początku zapisze je sobie na kartce i powiesi nad biurkiem. Składają się na nie 3 elementy: zasady, strategia, i Money Management. Jako przykład podam tu własny, gdyż został zastosowany w praktyce i naprawdę pomaga mi osiągnąć odpowiedni sposób koncentracji. Zakładam też, że jesteśmy fizycznie i mentalnie przygotowani do inwestowania. W tym przykładzie używam strategii 60 sekundowej, ale zawarte tu porady mogą dotyczyć każdej innej strategii krótkoterminowej.

A. Zasady:

Ustalenie godzin dla strategii 60 sekund (np. 8:00 do 12:30, albo po południu, 13:30 do 17:00), co wiąże się z wymaganą płynnością rynku. Maksymalny czas jednej sesji tradingowej 2-3 godziny.

Monitor 1:

- otwieramy przeglądarkę i wyświetlamy komunikaty ekonomiczne, np. ze strony investing.com. Sprawdzamy dane makro, jeśli są jakieś wydarzenia z 2 lub 3 głowami byka, to zapisujemy je na kartce lub ustawiamy budzik np. na 15-30 minut przed publikacją

- otwieramy live charts i spoglądamy na wykresy świecowe wybranych par walutowych na różnych ramach czasowych z uwzględnieniem kluczowych poziomów S/R, PP, RN itd.

- analizujemy aktualną sytuację na rynku (trend, konsolidacja). Wyniki notujemy w specjalnej tabeli.

Monitor 2

- włączamy stronę brokera, w moim przypadku jest to IQ Option, sprawdzając synchronizację jego zegara oraz ceny z naszym live charts

Monitor 3

- włączamy Metatrader z naszą strategią. Na wybranych parach określamy krótkoterminowe parametry trendu. w trakcie sesji Londyn-Nowy Jork gramy wyłącznie z trendem. Wyjątek stanowi pojawienie się anomalii w postaci nieproporcjonalnie długiej świecy przy braku jakichkolwiek newsów. (gra na chwilowe odwrócenie w opozycji do aktualnego trendu)

STRATEGIA (w dziale Strategie umieszczę niebawem dokładny jej opis)

MONEY MANAGEMENT

Ponieważ moja strategia polega na bardzo szybkim otwieraniu pozycji, potrzebny jest sprawnie działający mechanizm określający wysokość pojedynczych transakcji. W tym konkretnym przypadku stosuję tzw. kontrolowaną progresję (rodzaj tak nielubianego w niektórych kręgach traderskich Martingale'a). Kontrolowaną, gdyż ogranicza się ona tylko do 3 transakcji. Jak to wygląda w praktyce: przede wszystkim musimy określić poziom ew. dziennych strat. Ja stosuję regułę mówiącą o tym, by nie przekraczały one poziomu  ok. 10% wartości depozytu. Na potrzeby tego przykładu zakładamy, iż nasz depozyt wynosi 300 euro. Nieprzekraczalny, dzienny limit strat to 30-33 euro. Druga reguła określa wysokość pierwszego z serii zakładów, będzie to 1-2 procent depozytu. to również bardzo bezpiecznie. W praktyce wygląda to tak: 1-szy zakład 5 euro, 2-gi 8, trzeci 18. Stopa zwrotu u mojego brokera jest w różnych godzinach inna, generalnie jednak oscyluje wokół poziomu 75-90%, w zależności od godziny, im później, tym jest ona niższa. Zakładając, iż wynosi ona 80% mamy zysk za pierwszy zakład - 4 euro, za drugi - 6,40;  za trzeci - 14,40. Oznacza to, że przy najgorszym z możliwych scenariuszy, czyli 3 przegranych odchodzimy od komputera, przy dwóch notujemy zysk w wysokości 1,40; po jednym również. Oczywiście najlepiej jest wypracować taką skuteczność, która do minimum zredukuje konieczność stosowania progresji. I znowu wracamy do kwestii określenia limitu dziennego zysku, o którym była już mowa powyżej, przy okazji motywacji. Stosujemy tu podobne zasady. Po pierwsze wyznaczamy miesięczny cel inwestycji, powiedzmy, że dalej będzie to planowany wzrost kapitału na poziomie 40%, czyli 120 euro. Daje nam to, przy zakładanym regularnym graniu dzień po dniu tygodniowy cel: 30 euro (dzienny, to zaledwie 6). Do osiągnięcia go potrzebne będą w tym przypadku dwa korzystne wyniki,w tym przypadku będzie to nawet więcej, bo 8 euro. Dwa trady i możemy skończyć sesję. Prawda, że pięknie? Dlatego naprawdę warto pracować nad skutecznością strategii. Zazwyczaj jednak na początku częściej  będziemy korzystać z progresji. Co oznacza w praktyce siedzenie nawet i 2-3 godziny, zanim uda się zakończyć dzien na plusie. Będzie to zależało nie od Was, ale od rynku, niekiedy też wcale nie uda się osiągnąć dziennego limitu, gdyż rynek absolutnie nie będzie nam sprzyjał, za dużo wiadomości makro, brak płynności itd, itd. Należy więc cały czas być elastycznym i pozwolić, kiedy jest ku temu okazja, pracować okolicznociom na swoją korzyść, a kiedy sytuacja nie sprzyja wyjść z rynku i wrócić po pewnym czasie. Jest to kwestia wyczucia, która pojawi się w trakcie praktyki. Ogólnie zysk na poziomie 40% w skali miesiąca nie jest niczym wyśrubowanym  w opcjach, więc nie trzeba aż takiej dużej wagi przywiązywać do codziennego grania. Pamiętajmy, to my przystosowujemy się do rynku, a nie on do nas. Jak pisałem gdzie indziej, to że strategia nie działa, nie jest naszą winą, ale znak od rynku, że należy  wstrzymać się od inwestowania, lub też przejść do planu B, czyli innego postępowania które będzie dostosowany do aktualnej sytuacji. Może to być np przejście od strategii gry z trendem na news trading. Dlatego nie można na ślepo podążać za strategią i sygnałami przez nią generowanymi, tylko cały czas śledzić sytuację  i analizować warunki rynkowe. Jest to dość wyczerpujące  zajęcie i rzadko można skupiać w ten sposób uwagę dłużej niż 2-3 godziny. Dlatego uważam, że niezależnie od tego, jakie mamy wyniki po tym czasie należy zwyczajnie odpuścić. nasuwa mi się przy tej okazji porównanie do łowienia ryb, patrzymy na Price Action i na ruszające się świece jak wędkarze na spławik, by w odpowiedniej chwili podciąć wędkę i złapać naszą zdobycz. Czasem będzie to szczupak, który wyskoczy nam w górę i ucieknie z przynętą, nieraz (oby jak najczęściej) uda się złapać parę płotek, gdy będziemy cierpliwi i pogoda zacznie sprzyjać...